Jakże cudowna jest głębia Twoich słów! Patrzymy na ich powierzchnię, która się do nas, jak do dzieci uśmiecha. Lecz pod nią, Boże mój, jakże cudowna głębia! Lęk ogarnia gdy wejrzy się w nią, cześć pełna lęku, miłość pełna drżenia... Św. Augustyn
Zanim zaczniesz czytać
21 listopada 2009
Prawda, która przwraca wolność
08 listopada 2009
"Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli" J 8,32
Nie da się ominąć tego faktu, że zbliżanie się do Boga, to zbliżanie się do światła prawdy. Prawdy o nas samych. Także prawdy o naszym grzechu. Jezus mówi: „Sąd polega na tym, że światło przyszło na świat” (J 3, 19). Tą światłością jest sam Jezus (por J 8, 12). Zatem, kiedy chcę być bliżej Niego, wchodzę w krąg światła, w którym nic się nie ukrytego. To może rodzić w nas lęk przed Bogiem. Z jednej strony chcemy być bliżej Niego, z drugiej obawiamy się tego światła. (Niektórzy wybierają jakąś fałszywą formę duchowości, unikając tej przykrej konfrontacji z prawdą o sobie, ale to prowadzi do deformacji, a nie do rozwoju duchowego).
Rzeczywiście stawanie w prawdzie może boleć. Zostajemy odarci z naszych iluzji o sobie. Nasze nadmuchane „ja” zostaje nakłute i wychodzi z niego powietrze. Jednak Bóg nie jest jedynie Sędzią. Póki tu jesteśmy na tej ziemi, działanie Boga nie ogranicza się do osądzenia naszego życia, ale polega na jego zbawieniu.
Kiedy staję w prawdzie, ta prawda zaczyna mnie wyzwalać z moich ciemności, z mojego grzechu. Zatem po pierwszym bólu, przychodzi ukojenie. Ta prawda nie zabija, lecz wskrzesza. Bóg objawia się tu jako Lekarz. Musi zbadać, odsłonić ranę, ale czyni to po to, żeby ją opatrzyć.
Jeśli nasze życie będzie polegało na unikaniu światła prawdy, to i tak kiedyś będziemy musieli stanąć w tym świetle, bo „na tym polega sąd”. Czyż nie lepiej teraz? To jest czas miłosierdzia, kiedy światło prawdy wyzwala nas i z niewolników zmienia nas w wolne dzieci Boga.
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni” (J 8, 34-36)
31 października 2009
Rekolekcje letnie już wydane!

EMMANUEL Czesław Mauer
ul. Ks. Bp. Bednorza 5
40-384 Katowice
tel. 032 2048700 2568124
www.emmanuel.pl emmanuel@emmanuel.pl
www.biblia24.pl
27 października 2009
Słuchajcie domu Jakuba...
Dziękujemy wszystkim za modlitwę, wsparcie i życzliwość. Dziś słowo wzywające do nawrócenia. Bóg pragnie naszego życia w prawdzie, bo prawda wyzwala!
„Słuchajcie tego domu Jakuba
Którzyście zostali nazwani imieniem Izraela
I wypływacie z wody Judy
Którzy przysięgacie na imię Pana
I wzywacie imię Pana
Ale wbrew prawdzie i sprawiedliwości” Iz 48, 1
W tych słowach, tak jak wielokrotnie przez usta proroków, a potem samego Jezusa, Bóg ujawnia prawdę naszej ludzkiej niewierności. Szczycimy się imieniem Boga, liczymy na Jego wsparcie, a jednocześnie często zaprzeczamy prawdzie Jego słowa, nadajemy własne rozumienie temu, co On powiedział i nie liczymy się z Jego zdaniem. Często niewygodna wydaje nam się Boża prawda. Jakby Bóg się pomylił, albo nie znał się dziś na życiu. Nasze postępowanie zaprzecza prawdzie i sprawiedliwości.
„Ten lud czci mnie wargami, ale sercem daleko jest ode mnie” (Iz 29,13). Ta dwuznaczność w nas jest czymś, na co Bóg nie zgadza się. Tak jak nie zgadzał się, gdy Izraelici odchodzili od Niego do obcych bogów. I tak jak Izraelitów, których nazywał ludem buntowników o twardym karku nie pozostawił, tak i nas nie zostawia samych z naszą grzesznością.
Potrzebuje jednak naszego pokornego uznania niewierności. Nie możemy doświadczać bliskości Boga, jeśli najpierw nie zobaczymy w Jego świetle całej prawdy o nas, o naszej grzeszności, o naszym poszukiwaniu szczęścia poza Bogiem, wbrew Jego wskazaniom. Bóg nie chce być dla nas kimś, kogo przyjmujemy, kiedy nam jest wygodny albo potrzebny, kiedy Jego słowo pasuje do naszego myślenia. On jest i chce być naszym BOGIEM, a więc Panem także wtedy, kiedy Jego prawda nie jest dla nas ani łatwa, ani wygodna; wtedy, kiedy Jego słowa obnażają nasze słabości, niewierności, udawanie i dwuznaczność .
Im bardziej zbliżamy się do Boga, tym więcej zobaczymy w Jego świetle naszych ciemności. I jest to wielka szansa dla nas, aby Jezus - Światłość Prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, mógł rozświetlić swoim blaskiem to, co ciemne i niewierne w nas. To, co jest fałszem o nas, o innych, o rzeczywistości wokół nas.
Panie Jezu, Ty przyszedłeś na świat,
abyśmy już nie błądzili w ciemnościach, ale mieli światło życia.
Ty sam jesteś tym Światłem.
Uznaję, że często błądzę w mrokach i nie chcę uznać Bożej prawdy.
Dlatego chcę razem z psalmistą wyznawać i wołać:
„Z głębokości wołam do Ciebie, Panie,
o Panie, słuchaj głosu mego!
Nakłoń swoich uszu ku głośnemu błaganiu mojemu!
Jeśli zachowasz pamięć o grzechach,
Panie, Panie, któż się ostoi?
Ale Ty udzielasz przebaczenia,
aby Cię otaczano bojaźnią.
W Panu pokładam nadzieję,
nadzieję żywi moja dusza:
oczekuję na Twe słowo.
Dusza moja oczekuje Pana
bardziej niż strażnicy świtu,
Niech Izrael wygląda Pana.
U Pana bowiem jest łaskawość
i obfite u Niego odkupienie.
On odkupi Izraela
ze wszystkich jego grzechów” Ps 130
22 października 2009
Prośba o modlitwę
Panie Jezu Chryste,
Proszę Cię też Panie, abyś raczył użyczyć mi łaski uzdrowienia Krystyny,
12 października 2009
Warunek Boga
Jednak nie wystarczy tylko pragnąć. Izajasz mówi wyraźnie, że trzeba spełnić pewne warunki: „rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać, dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków” (Iz 58, 6-7). Chodzi o konkretne czyny, które należy spełnić lub ich zaniechać. Trzeba zrezygnować z używania przemocy w stosunku do drugich (nie tylko fizycznej, ale i psychicznej, czyli różnych form nacisków i manipulacji) oraz zauważać ich słuszne potrzeby i w miarę możliwości im zaradzać (podkreślam: „słuszne potrzeby”, bo nie chodzi tu o spełnianie zachcianek).
Wszyscy jesteśmy słabi i grzeszni, ale to jest w naszej mocy. Nie jesteśmy bezwolni. To od nas zależy, czy potraktujemy drugiego człowieka jak człowieka, czy jako narządzie do spełniania swoich celów. Może nie zawsze się nam to uda, ale ważna jest decyzja i postawa. Postawa, która wyrasta z pokornego uznania, że drugi człowieka jest tak samo ważny jak ja, że ma takie same prawa.
„Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: Oto jestem!” (Iz 58,8-9).
„Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie” (Iz 58, 9-11).
Wsłuchajmy się w te obietnice Boga. Obiecuje swoją pomoc, wsparcie, prowadzenie. Potrzebujemy tego, bo nie jesteśmy samowystarczalnymi bogami, tylko ludźmi. Bóg chętnie tam tego użyczy. Tylko jeden warunek: uznaj, że nie jesteś ponad innych ludzi. Bo jeden jest nasz Ojciec w niebie, a my wszyscy braćmi jesteśmy.