14 listopada 2008

Warsztaty Charyzmatyczne TŁUSZCZ 2008

W długi weekend listopadowy, odbyły się Warsztaty Charyzmatyczne dla członków Wspólnot Szkoły Kontaktu z Bogiem. Sprawa jest nieco skomplikowana dlatego pozwólcie że wyjaśnię. Otórz piszący ten post czyli Romek pracuje w Szkole Kontatu z Bogiem, dzieło w zakonie jezuitów, które zajmuje się organizowaniem i prowdzeniem rekolekcji ignacjanskich dla młodzieży (zapraszamy: szkola.jezuici.pl). Absolwenci tych rekolekcji stworzyli wspólnoty, dla których zorganizowano owe warsztaty. Gości było troje: s. Bogna, Mariola i Robert Moczulski z Katowickiej Diecezjalenj Diakoni Modlitwy. Temat dotykał szeroko charyzmatów, ale zasadniczo koncentrował się wokół POZNANIA JEZUSA

Miłego oglądania.

ekipa SWS


03 listopada 2008

Między nadzieją a spodziewaniem

Czy można powiedzieć, że Bóg czasem nas zawodzi? To zależy od tego, czego się od Niego spodziewamy. Uczniowie idący do Emaus skarżą się, że Jezus ich zawiódł: „A myśmy się spodziewali…” (Łk 24,21). Czują się zawiedzeni, bo Jezus nie spełnił ich oczekiwań. Miał zwyciężyć i wyzwolić Izraela, a dał się ukrzyżować. Są rozczarowani. Czy popełnili błąd ufając Jezusowi? Nie. On naprawdę zwyciężył i wyzwolił ich, ale w sposób inni, niż się z tego spodziewali.

Jeśli chcemy zrozumieć, czym jest niezawodna nadzieja chrześcijańska, musimy ją odróżnić od spodziewań. Spodziewanie, to nadzieja, do której dopisano scenariusz jej spełnienia. Nadzieja każe nam zaufać Bogu, spodziewania narzucają Bogu, co i jak ma robić. Pozornie te dwie rzeczy są podobne. Jednak nadzieja jest postawą dziecka Bożego, które powierza się Ojcu. Spodziewanie natomiast, chce Boga podporządkować naszym projektom. Nadzieja nigdy nie zawodzi, spodziewania bardzo często.

Spodziewania muszą zawodzić, bo to nie do nas należy pisanie scenariuszów. To rola Boga. Do nas należy odczytywanie Bożej woli i ufanie, że On prowadzi nas dobrymi drogami. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, gdy to odkryła powiedziała: „Wszystko jest łaską”.

Może nie od razu dojdziemy do tak heroicznego zaufania. Być może dopiero w wieczności zobaczymy jasno, że wszystko było łaską. Bóg mówi: „Myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami” (Iz 55,8). Często nie rozumiemy ich, lecz ufajmy, że Bóg wie lepiej, bo patrzy z innej, lepszej perspektywy, z nieba.

Pomoc moja od Pana,
który stworzył niebo i ziemię.
On nie pozwoli, by potknęła się twa noga,
ani się nie zdrzemnie Ten, który ciebie strzeże.
Pan ciebie strzeże, jest cieniem nad tobą,
stoi po twojej prawicy.
We dnie nie porazi cię słońce
ani księżyc wśród nocy.
Pan cię uchroni od zła wszelkiego,
Ochroni twoją duszę
Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem
teraz i po wszystkie czasy. 
Ps 121, 2-3.5-8

P.S. Dziekujemy za wszystkie komentarze umieszczona na blogu. Są one świadectwem, że temat nadziei jest dla nas wszystkich ważny.

W najbliższy weekend nasza ekipa prowadzi "Szkołę charyzmatów" w Tłuszczu k/Warszawy (fajna nazwa:-) Polecamy się w tym czasie Waszym modlitwom :-)

ekipa SWS

27 października 2008

Świadectwo

Zanim wrócimy do kontynuowania tematu nadziei, przedstawiamy świadectwo, które do nas przesłano:

ŚWIADECTWO WIOLETTY

Chciałabym się podzielić tym, co Bóg czyni przez swoje słowo, które jest zawsze aktualne i przenika ludzkie serce. Bardzo dotknęło mnie słowo z Ewangelii św. Łukasza ,,O Młodzieńcu z Nain,, 16 września obchodziłam swoje 47 urodziny i tego dnia była właśnie ta Ewangelia. Czytałam ją kilkakrotnie i rozważałam, co Bóg chce mi przez to słowo powiedzieć, ale nie mogłam zrozumieć, choć w sercu wiedziałam, że Bóg chce mi coś ważnego powiedzieć. Byłam smutna i zawiedziona. I właśnie wtedy zrozumienie przyszło przez ,,Słowo w sieci". Bóg przyszedł mi z pomocą, gdyż znał moje ukryte pragnienie i chciał, abym zrozumiała to słowo, które mi dał na moje urodziny.

W swoim życiu kilkakrotnie otarłam się o śmierć - śmierć bliskich mi osób. Te przeżycia, cierpienie i ból pozostawiły w sercu smutek, ból, ale też i lęk przed własną śmiercią. I właśnie te słowa ,,O Młodzieńcu z Nain" wprowadziły pokój i nadzieje, że Jezus widział i był przy mnie w tych trudnych doświadczeniach i On zatroszczy się i przeprowadzi mnie z bramy śmierci do bramy życia.

Chwała Niech będzie Bogu za to wszystko co czyni swoim dzieciom.

Wioletta

23 października 2008

Doświadczyć Bożej Miłości

Na naszym Blogu w odpowiedzi na ostatni tekst, miała miejsce mała dyskusja na temat zaufania, a konkretniej pojawiających się trudności z zaufaniem Bogu. Chcielibyśmy ten temat podjąć i nieco wyjaśnić.

Nieufność ma swoje źródło w lęku przed Bogiem, a ten z kolei w nieprawdziwym obrazie Boga jaki w sobie nosimy. Gdy lękam się Boga muszę zadać sobie pytanie „w jakiego ja Boga wierzę?”. Jeżeli widzę Go jako Sędziego (surowy, osądzający, zimny, daleki – nich to będzie synonim wszystkich fałszywych obrazów Boga) naturalnym jest, że się Go boję i Mu nie ufam.

Jeśli jednak Bóg, którego czczę jest dla mnie Ojcem (łagodnym, bliskim, delikatnym, silnym, usprawiedliwiającym, zatroskanym o moje szczęście) naturalnym jest, że spontanicznie rodzi się we mnie miłość i ufność wobec Niego. „W miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk, ponieważ lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości” 1J 4, 18

Nieco wcześniej św. Jan wspomina: „Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam” - 1J 4,16. Poznać i uwierzyć. Poznać miłość Boga mogę na dwa sposoby, albo się o niej dowiedzieć albo mogę jej doświadczyć. Sama wiedza o tym, że Bóg mnie kocha, nie wystarczy by obudzić we mnie wiarę i ufność ku Niemu. I właśnie „Przez to miłość osiąga w nas kres doskonałości, że mamy pełną ufność na dzień sądu” 1J 4, 17. To że zaufamy Bogu jest po prostu owocem miłości.

Bóg chce cię przekonać o swojej miłości posyłając swojego Jedynego Syna, Jezusa aby stał się człowiekiem i za ciebie umarł, oraz udzielając ci swojego Ducha. „W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy… Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha” 1J 4, 10.13

Módlmy się wspólnie:

Boże, pozwól nam doświadczyć Twojej Miłości. 
Odnów w nas swój Obraz, 
niech poznamy Ciebie jako kochającego Ojca. 
Jezu objaw nam miłość Ojca! 
Duchu Święty objaw nam miłość Ojca! 
Byśmy potrafili zaufać i uwierzyć Mu 
bardziej niż własnemu rozumowi i uczuciom. 
Amen.

09 października 2008

Fundament

Kochani, kolejny tekst o nadziei. Wiecie co? Warto zaufać Bogu. Bez nadziei nie da się żyć. Jak zwykle czekamy na Wasze komentarze i świadectwa wysyłane pod ten adres lub dopisywane na blogu. 
Ekipa SWS

BOŻE OBIETNICE

Co jest fundamentem nadziei? Musimy zadać sobie to pytanie, gdyż bez tej wiedzy, nasze rozważania o nadziei na nic się nie zdadzą. Chcemy, by nasza nadzieja rosła. Więc musimy odnaleźć jej korzeń, z którego czerpie siłę.

Tym korzeniem i podstawą jest obietnica. W życiu codziennym, gdy ktoś nam coś obieca, spodziewamy się tego, czyli mamy nadzieję, że to się stanie. Tak samo dzieje się w życiu duchowym. Fundamentem nadzieji chrześcijańskiej są Boże obietnice, Boże Słowo, któremu ufamy, że się spełni.

Wiele Bożych obietnic już się spełniło. Ci, którzy im zawierzyli są dla nas świadkami nadziei. Abraham, wyruszył z Ur, bo Bóg obiecał mu ziemię (Rdz 12, 1). Ufał, że Bóg da mu obiecanego syna i się go doczekał (Rdz 21,1). Sara urodziła Izaaka, ponieważ „uznała za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy” (Hbr 11,11). Mojżesz stanął przed Faronem i zażądał, żeby wypuścił naród izraelski z niewoli, bo Bóg obiecał, że tego dokona (Wj 3, 8). Można mnożyć przykłady. Jedno łączy tych ludzi: Zaufali obietnicy boga bardziej niż własnym uczuciom, myślom, rozsądkowi… I się nie zawiedli!

Wróćmy jednak do naszego życia. Na czym opiera się Twoja nadzieja? Czy znasz jakieś Boże obietnice, którym ufasz? Czy w Twoim sercu jest jakieś Boże zapewnienie o Jego życzliwości i trosce; o tym, że On prowadzi cię do celu, do szczęśliwego celu?

By usłyszeć te obietnice, nie trzeba mieć prywatnych objawień. Wystarczy otworzyć Pismo święte. Jest tam Słowo Boga do Ciebie pełne obietnic i zapewnień o Bożej miłości. Można mu zaufać, bo Bóg zawsze dotrzymuje słowa. Nawet, jeśli nasze doświadczenie wydaje się temu przeczyć, ostatnie Słowo zawsze należy do Niego. „Nie bój się, wierz tylko” (Łk 8,50). 

To słowo jest dziś dla Ciebie: 

„Czyż może niewiasta zapomnieć 
o swym niemowlęciu, 
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała, 
Ja nie zapomnę o tobie. 
Oto wyryłem cię na obu dłoniach” 
Iz 49, 15-16

26 września 2008

Zaproszenie do modlitwy

Kochani, przekazujemy zaproszenie do ogólnoświatowej modlitwy w intencji ochrony życia dzieci poczętych. Modlitwa ma moc przezwyciężyć przemoc ducha śmierci. Czasem w obliczu ogromu zła tracimy nadzieję na zwycięstwo dobra. Ale to nie jest prawda, że zło ma ostatnie słowo. Wszystko zależy od naszej wiary i nadziei. Jeśli z pewnością w sercu i za zaufaniem staniemy do tej modlitwy, może ona poruszyć ludzkie sumienia. Zły boi się naszej nadziei!

ZAPRASZAMY

Pierwsza Światowa Modlitwa Różańcowa w intencji Nienarodzonych Dzieci planowana jest na sobotę, 18-stego października 2008 roku. Wszyscy uczestniczący w tej modlitwie odmówią Różaniec o godz. 9-tej rano w intencji: Zaprzestania zabijania nienarodzonych dzieci metodami chirurgicznymi i nie-chirurgicznymi. 

Ponieważ różaniec będzie odmawiany o godz. 9-tej rano czasu lokalnego, to poprzez istnienie wielu stref czasowych, pozwoli to na utworzenie nieprzerwanej fali modlitwy różańcowej, która, podczas 24 godzin, kilkakrotnie obejdzie kulę ziemską. 

Ta pierwsza światowa modlitwa jest zorganizowana przez Stowarzyszenie pod wezwaniem Świętego Michała Archanioła  www.SaintMichaelTheArchangelOrganization.org  
P.O. Box 41257; Memphis, Tennessee 38174; United States of America