09 października 2008

Fundament

Kochani, kolejny tekst o nadziei. Wiecie co? Warto zaufać Bogu. Bez nadziei nie da się żyć. Jak zwykle czekamy na Wasze komentarze i świadectwa wysyłane pod ten adres lub dopisywane na blogu. 
Ekipa SWS

BOŻE OBIETNICE

Co jest fundamentem nadziei? Musimy zadać sobie to pytanie, gdyż bez tej wiedzy, nasze rozważania o nadziei na nic się nie zdadzą. Chcemy, by nasza nadzieja rosła. Więc musimy odnaleźć jej korzeń, z którego czerpie siłę.

Tym korzeniem i podstawą jest obietnica. W życiu codziennym, gdy ktoś nam coś obieca, spodziewamy się tego, czyli mamy nadzieję, że to się stanie. Tak samo dzieje się w życiu duchowym. Fundamentem nadzieji chrześcijańskiej są Boże obietnice, Boże Słowo, któremu ufamy, że się spełni.

Wiele Bożych obietnic już się spełniło. Ci, którzy im zawierzyli są dla nas świadkami nadziei. Abraham, wyruszył z Ur, bo Bóg obiecał mu ziemię (Rdz 12, 1). Ufał, że Bóg da mu obiecanego syna i się go doczekał (Rdz 21,1). Sara urodziła Izaaka, ponieważ „uznała za godnego wiary Tego, który udzielił obietnicy” (Hbr 11,11). Mojżesz stanął przed Faronem i zażądał, żeby wypuścił naród izraelski z niewoli, bo Bóg obiecał, że tego dokona (Wj 3, 8). Można mnożyć przykłady. Jedno łączy tych ludzi: Zaufali obietnicy boga bardziej niż własnym uczuciom, myślom, rozsądkowi… I się nie zawiedli!

Wróćmy jednak do naszego życia. Na czym opiera się Twoja nadzieja? Czy znasz jakieś Boże obietnice, którym ufasz? Czy w Twoim sercu jest jakieś Boże zapewnienie o Jego życzliwości i trosce; o tym, że On prowadzi cię do celu, do szczęśliwego celu?

By usłyszeć te obietnice, nie trzeba mieć prywatnych objawień. Wystarczy otworzyć Pismo święte. Jest tam Słowo Boga do Ciebie pełne obietnic i zapewnień o Bożej miłości. Można mu zaufać, bo Bóg zawsze dotrzymuje słowa. Nawet, jeśli nasze doświadczenie wydaje się temu przeczyć, ostatnie Słowo zawsze należy do Niego. „Nie bój się, wierz tylko” (Łk 8,50). 

To słowo jest dziś dla Ciebie: 

„Czyż może niewiasta zapomnieć 
o swym niemowlęciu, 
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet, gdyby ona zapomniała, 
Ja nie zapomnę o tobie. 
Oto wyryłem cię na obu dłoniach” 
Iz 49, 15-16

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

jest to bardzo trudne uwierzyć Bogu bardziej niż własnemu rozsądkowi i uczuciom.

Z CIEMNOśCI DO PRZEDZIWNEGO śWIATła pisze...

To prawda, że jest to trudne. Zaufanie rodzi się powoli i nie można się do niego zmusić. Trzeba wiele rozmawiać z Bogiem o swoich wątpliwościach, lęku. On stopnio nas przekona...

Anonimowy pisze...

to chyba trwa całe życie? Nie wiem, czy są ludzie, którzy tak naprawdę ufają Bogu w 100%.. Być może przyjmują tę prawdę, że Bóg wie najlepiej itd. ale czy naprawdę kierują się tym w życiu i w podejmowaniu każdej decyzji? Wtedy z pewnością nie popełniali by świadomie i dobrowolnie grzechów.

Anonimowy pisze...

Ja ciągle uczę się ufać Bogu ... i gdy wydaje mi się , że już potrafię zawierzyć... Ojciec Niebieski pokazuje mi jak wiele jeszcze w moim życiu zranień, lęków, których nie potrafię Mu oddać. Być może tak trudno zaufać mi Bogu, bo nie potrafię ufać sobie i ludziom.

Monika pisze...

Ja kilka razy doświadczyłam , że Ojciec jest blisko mnie w najtrudniejszych dla mnie chwilach... Jeśli potrafię oddać Mu swoje lęki , ból, zranienia to w przedziwny sposób mnie prowadzi , powoli się wszystko rozwiązuje. A jednak mimo tego często nie potrafię do końca zaufać. Też nie potrafię zaufać sobie.

Z CIEMNOśCI DO PRZEDZIWNEGO śWIATła pisze...

wydaje mi się że ważnym jest aby zaznaczyć, że zaufanie to nie tylko uczucie ale przede wszystkim postawa, czasem wbrew temu co czuję. gdy modlimy się byśmy umieli zaufać Bogu on nie ześle na nas nagle poczucia że Mu ufamy, ale raczej postawi nas w sytuacjach w których będziemy musieli Mu zaufać lub nie, i właśnie zdolność do tego by Mu zaufac będzie Jego łaską. Cnota nadzei jest czymś praktycznym, tak jak wszystkie inne cnoty... sam ten temat podejmiemy w następnym SŁOWIE