11 stycznia 2008

Nawrócenie w praktyce

Witamy w nowym roku. Dziś kolejny tekst o nawróceniu. Na pewno jest to temat niewyczerpany. Jeśli chcecie by go kontynuować, napiszcie do nas lub odpowiedzcie w ankiecie umieszczonej po prawej stronie bloga.

Zapraszamy także do dzielania się swoim doświadczeniem lub pytaniami dotyczącymi tego tematu.

Niech rok 2008 będzie rokiem łaski!

ekipa SWS

A oto dzisiejszy tekst:
Nawrócenie w praktyce

2 komentarze:

Weronika (Nika) pisze...

Witam!
Generalizując wszelakie pouczenia dotyczące nawrócenia, które miałam okazję usłyszeć w kazaniach i konferencjach, sprowadzały się one do słów:"Powinnaś się zmienić i pracować nad sobą!"(uwielbiam zwłaszcza te 3 ostatnie słowa;] ).
Wciąż jednak miałam poczucie, że to nie o to do końca chodzi(a może po prostu nie chciałam się zmieniać i pracować:D ).
Wczoraj, uczestnicząc w spotkaniu DARu(www.dar.rybnik.net.pl), w czasie którego zastanawiamy się, a potem przemadlamy rozdziały książki pt. "Rozważania o wierze", zaciekawił mnie pewien fragment o nawróceniu. Chciałabym się nim z Wami podzielić-może komuś też trafi do serca:
"Bogu trzeba oddać wszystko, trzeba umieć oddać Mu to, co jest Jego-i to jest program naszego nawrócenia. Trzeba też przyjąć Jego zazdrosną miłość, przyjąć Go jako jedyną wartość i jedyną miłość. W wyrażeniu "zazdrosna miłość" jest cała głębia miłości Boga, bo jest to miłość zazdrosna nie dla siebie, ale dla ciebie, zazdrosna o to, żebyś się nie zagubił w służbie fałszywym bogom." Amen.

Anonimowy pisze...

Witam! Na stronę - Słowo w Sieci - trafiłam przypadkowo, szukając materiałów do artyku. Nawrócenie... temat od kilku miesięcy ważny w moim życiu. Łączy się z doświadczeniem, że Biblia - to Słowo Żywe, Światło, które pozwala mi poznać i zrozumieć siebie. Jest to jednak równocześnie "umieranie starego człowieka" - proces poznawania przynosi ból, konieczność ogołocenia, zdzierania masek, oddawania Bogu zranień. Trwa on bardzo wolno. Chyba mogę jednak powiedzieć o sobie, jak niegdyś jeden z poetów - "zmieniam się powoli, nieznacznie".Najważniejsze jest jednak to, że doświadczam każdego dnia, że Bóg - nie jest daleko, nie milczy, ale jest miłujacym Ojcem, stojacym obok (Łk 15,31), Garncarzem, trzymającym mnie w swoich dłoniach (Jr 18,16), Opiekunem (Rdz 15,1). Po tych kilku ważnych miesiącach chyba mogę powiedzieć: "Do Jego śladu przylgnęła moja stopa" (Hi 23,11)... Ale jeszcze długo bedę uczyła się śladów mojego Ojca, by móc chodzić Jego scieżkami. Pozdrawiam. Szczęść Boże.